Jak zwykle mam ciężki dzień.Treningi i tylko treningi,w między czasie nauka.Nie potrzebnie poszłam w ślady taty.Box to była pomyłka,myślę że te studiowanie medycyny to też był błąd.Ale już za późno.
Każdego dnia po przebudzeniu myślę nad swoim życiem.Często bym chciała w ogóle się nie obudzić.
Obudziłam się o 6,na 7 miałam zajęcia.Wstałam,ubrałam się,zeszłam na śniadanie.
-Cześć Inka!-krzyknął mój brat-Co jesz na śniadanie?
-Hej,tosty mogą być?
-Ok,to siadaj do stołu,sok pomarańczowy czy jabłkowy?
-Pomarańczowy-odpowiedziałam.Nick to najlepszy brat na świecie.W nim mam wsparcie.Bardzo mi pomaga.Każdego ranka wstaje wcześniej i robi mi śniadanie.Wie dobrze że nigdy nic mi się nie chce i dlatego stara się mnie przywrócić do życia.Nie powiem,udaje mu się to.Rodzice wstają trochę później.Mama jak zwykle ma dużo pracy w swojej galerii,a tata jak to dawny boxer chce wszystkich trenować by stali się tak dobrze jak on.Po śniadaniu odwiozłam brata do szkoły a sama pojechałam na zajęcia.Po południu pojechałam go odebrać jak zwykle w poniedziałki.Jak nigdy wsiadł do samochodu uśmiechnięty i wesoły.
-A tobie co się stało?-zapytałam
-Aaaa nic...-wpatrywał się w szybę z pełnym uśmiechem na twarzy.
-Nick! Wiem,że coś się stało mów!
-Dostałem pewną propozycje.
-Jaką?-Byłam bardzo ciekawa
-Chcą mnie w Borussii Mönchengladbach,w Niemczech.
-Seriooo? - byłam bardzo zdziwiona.
-Na prawdę.
-Ale przecież City to chyba lepsze miejsce dla ciebie.
-Tam bym mógł grać w Bundeslidze,to jest szansa dla mnie.
-Masz racje...ale wiesz że rodzice...
-Wiem... ale mam już 18 lat i mogę sam decydować o moim życiu.
-Zapnij pasy jedziemy do domu.-Byłam bardzo zdziwiona co do propozycji Nicka.Z jednej strony się cieszyłam że go doceniono w innym klubie ale był jeden problem wiedziałam że rodzice się na to nie zgodzą.
-Jesteśmy!-Krzyknęłam kiedy już dotarliśmy do domu.
-Inka! Siadaj do stołu zaraz jedziemy na trening.-powiedział tata od razu kiedy mnie zobaczył.
-Nick synku obiad!-zawołała mama.
-Ooo moja ulubiona zupa.Mamo?
-Tak?Jedz bo ci wystygnie.
-Przenoszę się do Niemiec.-nie spodziewałam się tego że Nick tak szybko powie rodzicom
-Synku jedz,już sobie nie żartuj.-mama jak nigdy nic,nie brała tego na poważnie.
-Czy możecie mnie posłuchać!-krzyknął Nick po tym zapadła cisza-Przenoszę się do Niemiec,dostałem propozycje,mam wielką szanse się rozwinąć i nie obchodzi mnie wasze zdanie.Tylko was informuje.
-Nick ty chyba zwariowałeś.Na pewno nie przeprowadzamy się do Niemiec żebyś mógł grać tam gdzie chcesz.-tata już się zdenerwował,czułam że będzie wielka awantura.
-Mam 18 lat i sam się przeprowadzę,nie potrzebuje waszej pomocy.
-Nigdzie się nie wyprowadzasz a teraz Inka zbieraj się i idziemy.-tata nie chciał słuchać tego co mówi Nick,więc musiałam się wtrącić.
-A właśnie,że się wyprowadzi, a ja razem z nim.-nie wiedziałam do końca czy tego chce ale to mój brat i zawsze będę po jego stronie i na pewno go nie zostawię samego.
-Inka co ty wyprawiasz!-szepnął do mnie Nick
-Inka proszę cię,uspokój się a teraz chodź na ten cholerny trening niedługo zawody.-tata się wściekł
-Nie!Powiedziałam że się przeprowadzam z Nickiem do Niemiec czy tego chcecie czy nie.Jesteśmy już dorośli i nie macie prawa rządzić naszym życiem.Tam może kontynuować naukę jak i treningi,ja również.
Chodź Nick idziemy zamówić bilety na samolot.-pierwszy raz sprzeciwiłam się rodzicom,w końcu mi się udało.
-Inka?
-Co tam Nick?
-Na pewno chcesz wyjechać razem ze mną?
-Na pewno,już postanowiłam,samego cię nie zostawię.
-Skąd my weźmiemy pieniądze na dom?
-Oto się nie martw,z zawodów sporo uzbierałam,a ty przecież też mam coś z tej gry,jak tam pojedziemy zacznę zarabiać ty przecież też,nie zginiemy.
-Dziękuje Ci-przytuliłam go i poszłam zamówić bilety.Cieszę się z mojej decyzji.Na pewno sobie poradzimy.W Anglii jest beznadziejnie,nie mam przyjaciół,rodzice ciągle kierują naszym życiem.Teraz już tak nie będzie.Poradzimy sobie bez nich.
W Niemczech nigdy nie byłam.Chociaż za dwa miesiące mam zaplanowany finał w Monachium na ringu.Muszę trenować i jak najlepiej wypaść.Wszystko się ułoży,przynajmniej mam taką nadzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz